Kreatywność. Jak ćwiczyć i dotrzeć do jej sedna!

Jak dotrzeć do sedna kreatywności? Czym ona jest i co ma z nią wspólnego pewna Ala! Dlaczego jesteś alkoholikiem? Co szarpię jak Reksio szynkę?
Tego dowiesz się – drogi czytelniku – z mojego świeżego, pełnego chaosu, artykułu traktującego luźno, holistycznie i batalistycznie 😉 o kreatywności.
Jak dotrzeć do sedna kreatywności?
Czyli kilka uwag i porad w sosie dość subiektywnym.
Zanim przejdę do właściwego pisania, pozwól, że zarysuję Ci temat w postaci tagów.
Kreatywność w tagach według Tytana Pracy:

niedobór / braki , nonkonformizm, rozwój, przekora, optymalizacja, chaos, szukanie, wyzwanie, zmiany, wyjście ze strefy komfortu, negowanie, myślenie lateralne, out of the box, różnorodność, bez schematów, relatywność, brak oporu, brak polaryzacji, bez hejtu,

Te słowa / frazy kluczowe – te tagi, będą się poniżej przewijać, mniej lub bardziej bezpośrednio, w tekście. 
Jest jedna, może dwie zasady (zaraz do tego dojdziemy), które pogłębią / wydobędą Twoją kreatywność.  
No oczywiście, mogą też Ci uświadomić, że z kreatywnością jest Ci nie po drodze lub, że nie chcecie mieć pogłębionej relacji – więc czytasz na własną odpowiedzialnością
 
Ale po kolei!
 
Hmmm…. zawsze po takim nagłówku zamiast skupić się na sednie, to wyobrażam sobie, jakąś sympatyczną, uroczą i uduchowioną Ale, która ma jakąś – osadzoną w niedalekiej przeszłości – relację z koleją.
Może właśnie wysiadała z pociągu i wraca do domu. A może rozstała się z chłopakiem, który jest synem kolejarza, albo sam nim jest? A może właśnie zrezygnowała z rzucenia się pod pociąg, bo uświadomiła sobie, że to najgłupsze co może zrobić. Musicie jednak wziąć pod uwagę, że ta Ala jest uduchowiona, więc w repertuarze jej zachowań, jest pogłębiona refleksja, która niechybnie może ją doprowadzić do skrajnie negatywnych myśli.. 
No, ale na szczęście to też mądra dziewczyna i ze sporymi zapasami pozytywnej energii, więc niedoszła relacja samobójcza z koleją odpada. 
Tak naprawdę, Ala po kolei, to może być Ala, która właśnie przechyliła szklankę czystej wódki. I to już nie jest kolejka. To już jest koleja. 
I co myślicie, że uduchowiona Ala nie może sobie chlapnąć od czasu do czasu? 
Mylicie się.. może.. a według niektórych to pewnie musi,
 
ALE nie wnikajmy 
Hmmm. zawsze po takim nagłówku….
Nie no żartuję.
 
Przejdźmy do rzeczy.
 
K R E A T Y W N O Ś Ć
 
Co ją programuje?
 
Moim zdaniem Kreatywność rodzi się z potrzeby rozwiązania problemu. Z nią też silnie skorelowany jest rozwój i generalnie kondycja intelektualna. 
Nie będę Cie podpuszczał tylko powiem wprost, a Ty się zgodzisz lub nie. 3 sytuacje:
       
SYTUACJA I
 
niedobory / braki / ograniczone ilości
 
Jeśli np. ciągle dostajesz od rodziców wsparcie, czy to finansowe, materialne czy inne.. nie czujesz braku, który stymuluje potrzebę ich zdobywania – TWOJA KREATYWNOŚĆ W TYM ZAKRESIE SIĘ NIE ROZWIJA
 
Co zrobić? Odciąć się – w tym aspekcie – od rodziców. Jesteś kowalem swojego losu. Jedziesz z tym koksem 😉 No i oczywiście, że wszystko stanie się trudniejsze i odczujesz mnóstwo braków.
Ale to jest właśnie sedno. Uczysz się w tym momencie kombinowania, rozwiązywania realnych problemów. Twoja kreatywność rośnie, a w innym ujęciu tematu – uczysz się radzić sobie w życiu jako odrębna jednostka. I – uwaga, tego się nie spodziewałeś – stajesz się dorosłą jednostką.
 
Wychodząc poza schemat dziecko – rodzic, można iść w szereg przykładów obrazujących ten czynnik. 
 
Przykładowo prezenty. Sam oczywiście czasem idę w sztampowe pomysły, do których realizacji potrzeba po prostu trochę grosza – tu z zastrzeżeniem, że nie wyobrażam sobie procesu kupowania prezentu bez analizy charakterologicznej odbiorcy prezentu oraz próby stworzenia kreatywnej otoczki. Natomiast – poza odgórną chęcią dawania kreatywnych prezentów – czasami po prostu uznaję, że zmniejszę pulę przeznaczoną na prezenty, a zamiast tego wzmocnię ich aspekt kreatywny. I czasem uznaję tak dlatego, że po prostu jestem w gorszej sytuacji finansowej. Tutaj dodatkowo trzymam się zasady, że im bardziej osobę znam tym bardziej kreatywny pomysł. Przykładowo była już „wyrzeźbiona” w drewnie figurka imitująca klimatyczny obrazek z kartki okazyjnej (w skali ok 4:1), i były dla całej rodziny bluzy z różnymi (dopasowanymi do danej osobami tj. zaprojektowanymi pod daną osobę – bluzami).
SYTUACJA II
 
taśmowość
 
np. Kiedy czytasz dużo książek i skupiasz się tylko na pochłanianiu kolejnej i kolejnej, to jest wysoce prawdopodobne, że prawie w ogóle nie poświęcasz czasu na refleksję lub działania, związane z tym co przeczytałeś. I ZNOWU TWOJA KREATYWNOŚĆ zasypia. . Natomiast jeśli  masz tendencje do refleksji nawet po paru słowach czy wyrwanym zdaniu – to broń boże nie wzbraniaj się przed tym. Jeśli chcesz coś sprawdzić – przerwij czytane i sprawdź to.. lub chociaż zapisz i sprawdź w potem.
 
A może jedno zdanie zainicjowało olbrzymi proces twórczy. Tak może być, bądź otwarty na takie sytuacje. 
 
Przypomniała mi się pewna sytuacja, która zresztą przyczyniła się do tego, że teraz piszę pod brandem „Tytan Pracy”. Ta sytuacja to rekrutacja do Agencji Interaktywnej, na stanowisko wymagające kreatywności. 
W ogłoszeniu jednym z ważniejszych sformułowań było to, że szukają „Tytana Pracy”.  Tenże Tytan miał być taki i śmaki. 
Ledwo skończyłem czytać ogłoszenie a już pisałem „scenariusz” filmiku, którym – śpiewająco odpowiem na ogłoszenie i ustosunkuje się to takich i śmiakich cech – w sposób kreatywny, a jakże.. Jeśli jesteś ciekawy jak mi to wyszło, to poniżej przedstawiam 2 wersje: cały filmik i część „śpiewana”.

No,  a jeśli interesują Cię kolejne 2 filmiki w ramach tej samej rekrutacji to proszę bardzo: LINK1, LINK2

Pracę dostałem – choć zanim to nastąpiło, to sama rekrutacja rozciągnęła się na miesiąc – gdzie zrealizowałem jeszcze 2 filmiki, 2 rozmowy, kilka zadań. Co ciekawe nie współpracowałem z tą firmą dłużej niż się do niej rekrutowałem – a to za sprawą moich cech, które również generują moją kreatywność. Spotkałem się wówczas z uwagami typu „no jak już tyle zainwestowałeś czasu i energii, żeby ot tak zrezygnować?”. 
Cóż, dla mnie argument zupełnie poza moim mindsetem, ale OK. 
 
Wracając jednak do sedna, to – to co mnie zszokowało, to że agencja, której paliwem powinna być kreatywność mocniej promuje taśmowość, która przejawiała się postawą „szybko, szybko, byle jak”.
 
Oczywiście te „byle jak” to nie jakiś jawny cel, ale sami przyznacie, że „szybko” to najczęściej „byle jak”.
 
Pamiętam wówczas, że kiedy zadeklarowałem, że chcę napisać artykuł i planuję na to 3 dni, to dostałem kontrę, że stażystka napisała artykuł w 1 dzień. Ajaj. 
 
Cóż, moje dotychczasowe doświadczenie copywriterskie, podpowiadało mi, że 3 dni to jest optymalny czas na stworzenie wartościowego artykułu. Taki czas zazwyczaj pozwalał mi zrealizować artykuł, który korzysta z zasobów kreatywności, opiera się na dobrym researchu oraz jest przemyślany i poprawny merytorycznie. 
 
Natomiast wspomniany artykuł stażystki dotyczył kawy i był dedykowany dla jej wielbicieli.
 
Jako pijacz kawy i generalnie jako ktoś kto lubi słowo miałem zdecydowanie niefajne odczucia czytając ten artykuł. Prawie w każdym zdaniu był jakiś błąd interpunkcyjny albo logiczny.
A najpiękniejsze, że autorka artykułu zakwalifikowała kawę do alkoholi, zwracając się w nim parę razy do „wielbicieli tego wspaniałego trunku”. I nie zrozumcie mnie źle, tu nie chodzi o stażystkę, swoją drogą – kreatywną, ale o postawę osoby zarządzającej agencją, która ewidentnie miała złe postrzeganie kreatywności i procesu twórczego.
 
I co, właśnie się dowiedziałeś, że jesteś alkoholikiem?
 
Reasumując – według mnie –  prawdopodobieństwo, że coś, co jest realizowane taśmowo, będzie miało cokolwiek wspólnego z kreatywnością – jest równe prawie ZERO.
 
 
SYTUACJA III
 
brak negacji / konformizm, brak refleksji 
 
Jeśli w procesie edukacji wszelakiej nie znajdujesz miejsca na zanegowanie i podważenie, przyjmujesz wiedzę bez większej refleksji – uprawiając konformiz – po raz kolejny TWOJA KREATYWNOŚĆ ŚPI. Dodatkowo stajesz się dobrym materiałem na medialne manipulacje, albo generalnie na manipulacje – nie sądzisz?
 
Zazwyczaj, kiedy przyjmujesz wiedzę, jakieś informacje – nie ważne czy w szkole, rodziców,  od kolegi, czy pracodawcy – to jest ona podawana w ten sposób, żebyś po prostu przyjął to do wiadomości, a nie zastanawiał się: co autor miał na myśli, dlaczego Ci to mówi, co to w ogóle oznacza i czy należy się z tym bezrefleksyjnie zgodzić. 
 
Nie jesteś zachęcany do myślenia, ani do refleksji, a to one są podstawą do negowania, podważania i odkrywania sedna. Dopiero w tym momencie wychodzisz poza schematy, a kiedy wychodzisz poza schematy dotykasz sedna kreatywności, którego kwintesencją jest odkrywanie i tworzenie. 
 
Wiem, że nie wszyscy się się ze mną zgodzą, we wszystkim co powiedziałem – nie muszą, ale każdy może przemyśleć sprawę.
 
***
 
Temat KREATYWNOŚCI jest bardzo szeroki i to zaledwie szczypta zależności w temacie kreatywności, ale według mojej obserwacji i doświadczenia, patrząc horyzontalnie na życie – te elementy są jednymi z bardziej istotnych.
 
Chciałbym też tu uniknąć próby definiowania kreatywności, czy też zagłębiania się w temat praktyk, które u każdego mogą pobudzić i rozwinąć kreatywność.
Tym bardziej, że za chwilę będę czytał książkę „Kreatywność na zawołanie – Todd Henry”, która właśnie do tego aspektu się odnosi.
 
K R E A T Y W N O Ś Ć – w ujęciu ramowym.
 
Ok. Wracam do nurtu bardziej ogólnego i do: niedoboru, taśmowości, konformizmu – dorzucę jeszcze parę, według mnie, istotnych elementów.
 
SCHEMATY – DOROSŁOŚĆ – OCZEKIWANIA
 
To kolejne elementy, które hamują dużą część spectrum kreatywności, a które się ze sobą nawzajem dość mocno przenikają..
 
Zacznę od dorosłości, bo jako osoba, która uważa się za dorosłą, pewnie poczujesz potrzebę zanegowania tego co piszę.
 
No więc Panie dorosły: w pewnym momencie uznałeś, że nie możesz być taki i owaki, że nie możesz zrobić tego i owego, że ludzie oczekują od Ciebie tego i tamtego.
 
W tym momencie stałeś się bohaterem książki pt. „Jak ograniczać kreatywność”. Nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie taka istniała.
 
Nie bez kozery uważa się, że dzieci z natury są bardziej kreatywne i nawet kiedyś czytałem o badaniach porównawczych na dzieciach i studentach politechniki, pod kątem kreatywności, a ściślej rzecz ujmując pod kątem myślenia lateralnego, myślenia out of the box. Myślę, że wyników się domyślacie. 
 
Dzieci  się jeszcze nie przejmują innymi (niestety za chwile społeczeństwo to zmieni), nie podążają wyuczonymi schematami,, nie wiedzą jeszcze, że czegoś nie można i próbują.. a próbowanie, to jedyna droga, która buduje mięsień / nawyk kreatywności. 
 
No i Panie dorosły, możesz oczywiście kontrować – że właśnie na tym polega dorosłość, – żeby pewne rzeczy sobie odpuścić. OK, ale właśnie w ten sposób obniżasz swoją kreatywność.
Tylko tak naprawdę musisz sobie zdawać sprawę, że to są ograniczenia wymyślone przez ludzi, którzy: 
 
a) szukali sposób kontrolowania innych
b) próbowali jakoś ułatwić sobie funkcjonowanie w świecie o milionach zależności i możliwości. 
 
Buty.. jakoś one mi przyszły do głowy.. może dlatego, że w głowie wybrzmiał mi komentarz „Sad but true” – no i mamy buta 😉
 
No i jak już mamy tego buta to… to go ściągnijmy.
 
Przyjęło się, że w większości sytuacji nosimy buty. Skupiamy się tylko, żeby były czyste, schludne i dopasowane do kontekstu.
A co by tak naprawdę się stało, gdybyś tych butów nie założył? Nie no, wiadomo – wytykanie palcem, obśmianie itp. , ale nie o to mi chodzi.
Co by się stało? Tak naprawdę? Ktoś by ucierpiał? Słońce by się wypaliło? Rozumiecie?
 
To samo jest z ograniczeniami, schematami, oczekiwaniami itp. – nie mają żadnego sensowego wytłumaczenia. Są jak nowotwór społeczny o dużym zasięgu. 
 
ROZWÓJ I EDUKACJA – szukanie?
 
W którymś momencie uznałeś, że już jesteś ułożony. Jest praca, dom, żona, dziecko itp. Możesz odhaczyć. Po pracy siadasz na kanapie, albo wykonujesz inne schematyczne działania. 
Póki co nadal piszę o schematach, dorosłości, oczekiwaniach – bo pokłosiem takiego systemu jest to, że osiadasz.
 
Przestajesz się rozwijać.
 
Mówi się, że artyści są wiecznie młodzi. Mówi się też, że są kreatywni – bo tworzą, bo wychodzą poza schematy. 
 
Zaczynasz dodawać fakty?
 
No właśnie,.. a dlaczego Ty nie możesz być trochę artystą?
 
No dobrze, ale jaką cechę takiego artysty, możesz z łatwością przenieść na grunt Twojego życia?
 
Ano np. swoiste zagubienie  lub innymi słowy, wieczny niedosyt, wieczne poszukiwanie, wieczna chęć rozwoju. 
 
No właśnie. Według mojej obserwacji, to swoiste zagubienie lub też potrzeba szukania mocno współtworzy osobowość kreatywną.
 
No, ależ znowu na każdym etapie dojrzewania, zawsze ktoś skutecznie poddusza taką postawę.
 
Pasje, rozwój i doświadczenie
 
Od rodziców słyszysz – zainteresuj się tym, co Ci da pieniądze. To prosty życiowy przypadek. Wszyscy go znamy.  No ale tak, drodzy rodzice – to jest zabijanie kreatywności lub w lepszy scenariuszu, jak wasze dziecko ma swoje radio ustawione na odpowiednie fale buntowe 😉 – to będzie czerpało pożywienie z przekory i ostatecznie zbuduje filar kreatywności. 
 
Dalej słyszysz – „tylko specjalizacja w jednym kierunku ma sens” – inaczej nie można. 
Jasne, że można.
 
Jednym z filarów kreatywności jest dostarczanie sobie dużej liczby różnych bodźców, różnych doświadczeń itp. im bardziej różnorodne, tym większy potencjał do improwizowania.
Improwizowanie jest tu synonimem kreatywności. 
 
Jasne, że jakaś jedna specjalizacja może być dominująca (i faktycznie to wzmacnia szkielet zawodowy), ale w niczym to nie przeszkadza, żeby rozwijać się w innych kierunkach..
 
OPÓR, WYMÓWKI i znów oczekiwania
 
Mógłbyś ot tak spróbować nowej rzeczy, ale pojawia się opór sycony różnymi wymówkami, a te nierzadko uzależnione od łańcuchów oczekiwań otoczenia.
 
  • „po co? nic z tego nie będę miał”
  • „nie nadaję się do tego, tylko się ośmieszę”
  • „e nie mam czasu na to”
 
I tak dalej, i tak dalej.
 
Podczas gdy sekwencja „działaj tu i teraz z tym co masz” dość mocno promowana przez takie osoby jak np. Gary Vaynerchuck, czy za nim Marcin Osman, czy za nim – Ja – rozwala tu pozytywnie system.
 
Przeszło Ci coś przez głowę?
 
Spróbuj tego i to szybko. Bo im dłużej zwlekasz, tym mnoży się armia wymówek i większe prawdopodobieństwo, że odpuścisz.
A jak odpuścisz, to nie spróbujesz.
A jak nie spróbujesz, to nie poznasz siebie w nowych okolicznościach. Nie rozwiniesz swojej kreatywności. Nie dasz szansy na narodzenie się czegoś nowego, stworzenie czegoś nowego.
 
Jedną z moich pasji jest Muzyka. Słuchanie i tworzenie.  
 
Ta pasja narodziła się ostatecznie – organicznie. Była wolna od schematów związanych z edukacją, ludźmi itp. 
 
Od początku upodobałem sobie gitarę.. która dość szybko zaprosiła do współpracy głos, który na tę chwilę – choć ma wiele ograniczeń – to pozwala mi najszerzej się wyrażać.
 
Natomiast zmierzam do czegoś innego. Były momenty, w których spontanicznie sięgnąłem po pianino czy akordeon. Te momenty były określone trochę potrzebą chwili i trochę – szeroko rozumianym – brakiem.
 
Mogłem wtedy wykręcić się, że:
  • nie umiem
  • że nie nie spełniam oczekiwań otoczenia – bo przecież wszyscy  (zwłaszcza CI zadufani w sobie) mówią,”musisz najpierw triliard lat poćwiczyć, zanim będziesz miał prawo złapać za ten instrument i coś nagrywać / czy też się nim wyrażać”
 
A ja po prostu z potrzeby tworzenia, ciekawości, łamania schematów itp. złapałem pierwszy raz akordeon (akurat siostrzeniec się uczył grać na nim) i nie wiedziałem.. że następnego dnia nadal nie umiejąc grać.. głównie za pomocą akordeonu stworzę swoją wersję głównego motywu z „Ostatniego Mohikanina”.
Jak mam być szczery wyszło super 😉 I jest też szansa, że i Tobie przypadnie do gustu (tylko nie zwracaj uwagę na warstwę wizualną ;))
 
Oczywiście w powyższym przykładzie, nie chodzi o to, że każdy może 1 do 1 zrobić coś podobnego, ale chodzi o podejście, które ma gdzieś oczekiwania innych, schematy, sycenie siebie wymówkami, i mnóstwo innych niepotrzebnych i hamujących kreatywność ograniczeń.
 
KILKA PORAD – a niektóre nawet z komentarzem
 
Zakładałem, że nie będę nic Tobie radził, bo zawsze rozpatrywałem siebie (i chyba każdy tak powinien) jako wynikową naprawdę wielu różnorodnych czynników i bodźców, oddziałujących i rozłożonych nieliniowo w czasie. 
Jednak, jeśli coś uznasz, za godne uwagi, to po prostu to weźmiesz dla siebie, więc nic mi nie zaszkodzi takich kilka porad, z mojego podwórka przedstawić.
 
Zadbaj o sen
 
Zacznę przekornie, od czegoś co niestety sam zaniedbuję – tj. SEN (dobę szarpię jak Reksio szynkę).
Liczy się nie tylko jego długość, ale właściwa higiena snu. Odpowiednio otoczenie (Np. cicho, w miarę możliwości bez narażenia na wi-fi, w miarę możliwości całkowite odcięcie światła itp. – temat do zagłębienia na własną rękę.)
Myślę – na moje szczęście – że akurat znaczenia snu nie trzeba za bardzo tłumaczyć. 
 
Aby Twoja machina kreatywności mogła poprawnie zadziałać potrzebna jest energia / baterie – czyli sen.
 
Działaj w skupieniu / z maksymalnie dużą koncentracją.
 
To jest porada, którą warto zastosować do każdej kolejnej – ponieważ od tego zależy na ile się zaangażujesz oraz jak efektywny Twój proces kodowania informacji z otoczenia. Przy okazji polecam książkę, która czytałem kiedyś, a którą chciałbym przeczytać jeszcze raz tj. Przepływ –Mihály Csíkszentmihályi. Traktuje o tzw. flow – procesie, w którym całkowicie oddajesz się procesowi… w dużym uproszczeniu 😉
 
 
Słuchaj różnej muzyki
 
Zazwyczaj lubimy się określać przez rodzaje muzyki. Często są one wyznacznikiem subkultury. Są też okresy, gdzie ciężko tego nie robić, ale raczej osoby, które przechodzą przez te okresy nie mają fazy na czytanie takich wpisów, czy też szukania wiedzy poza najbliższym otoczeniem i swoim autorytetami..
 
Ten jak i pewnie wiele innych porad należą do gildii „co pierwsze – jako czy kura” ponieważ zarówno słuchanie różnej muzyki może zwiększyć Twoją kreatywność, ale też Twoja kreatywność może wpłynąć na to, że po różną muzykę będziesz tańczył.
 
.. ale nie tylko muzyki
 
Wiesz, to nie tylko dotyczy muzyki.. generalnie to porada odnosi się do zasady ogólnej (o której już pisałem) to jest o różnicowanie bodźców / różnorodności.
 
Natomiast jako przykład wziąłem muzykę, ponieważ jest mi ona bardzo bliska, ale równie dobrze, mógłbym tu napisać o filmach, czy też generalnie o zainteresowaniach (o tym później)
 
Spójrz na to w ten sposób:
 
Jeśli zakodujesz sobie (to kodowanie to może być proces długi i wieloetapowy, może odbywać się z mniejszym lub większym Twoim świadomym udziałem) – że słuchasz tylko np. heavy meatlu, to mniej lub bardziej podświadomie będziesz odpychał wszelkie nurty POPowe, dyskotekowe, dance itp.
 
Tym samym, nie dasz szansy Twojemu ciału na poczucie tych rytmów i podążania z nimi. Nie dasz sobie szansy na poczucie, jak Twoje ciało lubi rytmiczny ruch i jak lubi podejmować konwersacje z muzyką.
 
Tym samym, zamkniesz się  / lub nie dasz sobie szansy na czerpania nowych doświadczeń, wydzielanie endorfin, poznawanie nowych ludzi, nowych sytuacji, na ulepszenie swojej motoryki, gibkości, na zwiększenie inteligencji ciała, koordynacji, refleksu itp. To wszystko Cię nie przekonuję? Hmm, jeśli dodatkowo jesteś mężczyzną to … a dobra, nieważne 😉 (a jeśli ważne, to daj znać.. to napiszę w komentarzu, albo mailem co chciałem napisać ;))
 
Zaczynaj różne rzeczy..
 
Zwłaszcza jeśli masz jeszcze na to czas. Tak po prostu – szukaj i próbuj. 
 
Interesuj się różnymi tematami
 
Tutaj w odróżnieniu od zaczynania różnych rzeczy, warto pielęgnować w sobie postawę bycia otwartym na różne tematy, tak aby – jak nastąpią dobre okoliczności – podążyć z prądem danego tematu.
Kiedy natomiast przeanalizujesz to wszystkie czynniki i porady, o których napisałem i zaraz napiszę, do być może dojdziesz do wniosku (a jak nie to ja Ci to mówię :)), że dzięki różnorodności następuję mega synergia w rozwoju Twojego charakteru, doświadczenia, no i oczywiście KREATYWNOŚCI.
 
Baw się słowem
 
Nie musisz zaraz (choć możesz) pisać poezji czy prozy. Obecnie większość kreatywnej przestrzeni słownej sprowadzana jest na grunt sucharów, więc nie odmawiaj sobie szukania i tworzenia sucharów. 
 
Baw się w skojarzenia
 
Metafory, paradoksy itp. to wszystko pozwala budować ciekawe i niepowtarzalne przestrzenie słowne. 
 
Rozwiązuj zagadki i twórz zagadki
 
Różne. Matematyczne, abstrakcyjne, słowne. lateralne, z testów na inteligencje.
Twórz zagadki – a to z kolei może być elementem Twojej zabawy słowem. Moim zdaniem – stworzyć całkiem fajną zagadkę słowną jest całkiem prosto i jeśli miałbym zgadywać, dlaczego większość osób tego nie robi, to bym powiedział, że pewnie nie usłyszeli nigdy od nikogo, że są kreatywni, albo żyją w przekonaniu, że do tego trzeba mieć nie wiadomo jakie umiejętności.
Otóż nic bardziej mylnego. Wystarczy odpowiednio się nastawić i nie zniechęcać, się jeśli Ty sam, albo ktoś inny stwierdzi, że zagadka, którą wymyśliłeś jest słaba, albo głupia. 
NIE WAŻNE. Nie zapominaj, że to też dla Ciebie ćwiczenie, więc nie musisz od razu błyszczeć.
 
Wchodź w różne relacje i nie bój się prowokacji
 
Pociągnę poprzedni punkt i podam Ci przykład jak go ja łączę z tym teraz.
Otóż czasem wymyślam zagadki dotyczące osoby, którą poznaję. Zagadki mogą dotyczyć np. nazwiska, albo jakiegoś wątku, który właśnie ta osoba podchwyciła. 
Przyda Ci się tutaj otwarcie na zabawę słowem, która często skutkuje tym, że zaczynasz dostrzegać w warstwie słownej znacznie więcej różnych abstrakcyjnych tworów, a te zaś aż proszą Ciebie o wymyślenie zagadki.
 
Kiedy wchodzisz – inicjujesz, albo kontynuujesz jakąś relację – czy to przez zagadkę, czy przez prowokację – to wychodzisz ze strefy komfortu.
Wychodzenie ze strefy komfortu jest już ćwiczeniem samym w sobie, a dodatkowo przyczynia się do wzrostu Twojej kreatywności i do jej stymulowania.
 
Mi się zdarza wybić z rytmu / schematu albo ekspedientkę w sklepie, albo panią fryzjerkę, albo kogokolwiek, kto mnie obsługuje. W 90% przypadkach kończy to się uśmiechami, kreatywną rozmową, czasem w kierunku w którym się w ogóle nie spodziewałeś i z rezultatami, z którymi się nie spodziewałeś.
 
I znowuż przewija się zasada ogólna: nie myśli schematycznie, nie twórz ograniczeń, nie szufladkuj – bo jak będziesz to robił, to nie będziesz się otwierał na innych ludzi i nie poznasz ich wartości.
 
 
Śpiewaj / graj na instrumentach / rozwijaj w sobie małego artystę.
 
Nauka gry na instrumencie to fascynująca przygoda, która naprawdę mocno angażuje mózg, co siłą rzeczy podkręca jego potencjał w danej chwili oraz w szerszym horyzoncie.
Głębsze obcowanie z muzyką otwiera Ci również małą furtkę do naprawdę ciekawych i wartościowych ludzi. Muzyka bowiem harmonizuje emocje ludzkie. 
 
Graj w gry
 
Nie koniecznie komputerowe, choć moim zdaniem również w grach komputerowych można znaleźć sporo przestrzeni przychylnych kreatywności, przez rozwiązywanie różnych problemów.  Mogą się tu sprawdzić wszelakie gry przygodowe, czy gry strategiczne.  Poza tym można znaleźć ciekawych pozycji pośród gier planszowych, które pomagają i stymulują proces kreatywności. Do głowy mi na szybko przychodzi choćby seria Dixit.  
 
 
Czytaj książki
 
Z taką jednak uwagą, że nie chodzi o to, żebyś tylko je zaliczał (rozumiesz, że to nie jest fajne, nawet dla książek), ale żebyś traktował je jako szansa na wykluwanie się w Twojej głowie jakichś pomysłów, która od razu powinieneś zapisać. Samo czytanie (poprzez koncentracje) bardzo rozgrzeje umysł, a dodatkowo to co czytasz (temat, lub wątek) mogą narzucić tonację Twojego pomysłu. Siłą rzeczy liczy się też to co czytasz.
Z mojego doświadczenia wynika, że moją kreatywność najbardziej pobudzają rozwojowe książki popularno-naukowe.  
Zakreślam, notuję i czasem od razu rozwijam myśli. Robię zdjęcia. Słowem w czytanie jestem (staram się być) mocno zaangażowany.
W związku z powyższym warto też zadbać o odpowiednią pozycję i środowisko czytania. Rozumiem, jeśli lubisz czytać na leżąco (ja na szczęscie nie mogę – bo zasypiam), ale jeśli chcesz zwiększyć szanse na to, że Twoje czytanie przyczyni się do wzrostu TWojej kreatywności, do produkcji pomysłów itp. to czytaj w konfiguracji zbliżonej do tej jaką miałeś np. w szkole / na studiach – jak się uczyłeś.
Dlaczego?
Po pierwsze dla tego, że Twój organizm ma zakodowane, że w takiej pozycji zwiększa się koncentracja oraz nastawienie na efektywność. 
Poza tym np. leżąc podświadomie sabotujesz swoje aktywność.. no bo jak to z pozycji leżącej teraz wziąć jakiś ołówek do zaznaczenia, aparat do zrobienia zdjęcia, nie mówiąc już o zanotowaniu czegoś.
 
Neguj to co widzisz, słyszysz
 
Jak oglądasz telewizję.. to fajnie i niejako z automatu – działa to na reklamach. Nieco cięższego kalibru jest negowanie politycznych wywodów (sam już tego nie robię, ale..)
 
W ramach ciekawostek ja stosowałem negowanie w liceum kiedy się uczyłem, zwłaszcza np. na języku polskim, kiedy trzeba było coś nudnego ogarnąć.
 
Dzięki negowaniu angażowałem emocje, a dzięki emocjom lepiej się koduje informację. Tak, tak.. nasza edukacja publiczna tego nie uwzględnia.
 
Czasem rzuć okiem na innych kreatywnych..
 
Ale nie za często.. Pozwól się zainspirować przez kreatywnego znajomego.. nie unikaj kontaktu z nim. Rzuć okiem np. na jakiegoś kreatywnego znanego youtubera (ale nie za często.. bo możesz się zatracić bezpowrotnie – przy okazji realizując podobny schemat taśmowości jak w przypadku czytania książek, o którym pisałem wcześniej. Jeśli chodzi o youtuberów / twórców. to na szybji przyszedł mi do głowy (Cyber Marian – mega kreatywne filmiki,. Cezik – mega kreatywne podejście do tworzenia muzyki, Standuperzy.. i wiele innych.
 
Zawsze składaj niesztampowe życzenia
 
Może niekoniecznie kiedy robisz to publicznie.. tj. kiedy np, w miejscu pracy znajomy ma urodziny, a za Tobą wężyk innych pracowników, którzy czekają aby odhaczyć temat i biec po ciacho.. to nie, tu składanie fikuśnych i rozbudowanych życzeń raczej nie jest mile widzane przez innych. Wiesz, jak ćwiczysz przy okazji wychodzenie ze strefy komfortu, a jeszcze najlepiej, jak jesteś na etapie „mam gdzieś co powiedzą inni” – to wtedy jak najbardziej – niech kreatywność wycieka Ci przez wszystkie otwory.
 
Spieraj się z innymi
 
Ja czasami przyjmuję (ale bardziej przyjmowałem) pogląd przeciwny osobie, z którą się konfrontuję, tak aby poszerzyć horyzonty rozmowy. Natomiast nie warto to stosować w rozmowach, które już mają wymiar praktyczny, mają coś wyjaśnić, rozwiązać jakiś problem – tym bardziej, że komunikacja jest bardzo trudnym tematem i co tu dużo pisać – większość z nas ma problem z komunikacją. Przykładem tego jest chociażby fakt, że często spieramy się o jakieś kwestie, kiedy wcześniej nie wyjaśniliśmy czym one dla nas są, jakie mają znaczenie. To jednak temat na inne rozważania. 
 
Optymalizuj, automatyzuj, urozmaicaj…
 
Czyń swoje otoczenie lepszym i sprawniejszym. Dom, praca, znajomi.
To działania, jak w zasadzie duże część tych o których piszę, obustronne – tj. rozwijają Twoją kreatywność, ale też z niej wynikają. Zatem część procesu próbuj planować i organizować, a reszta zadzieje się sama.
Przykładowo ja czasem mam na coś pomysł i proces już w tym momencie się rozpoczął, ale brakuje mi pod ręką przedmiotów / rozwiązań, które pozwolą mi całościowo koncept rozwiązać.
W przypadku przedmiotów – sprawa jest prosta. Np. idę do supermarketów budowlanych i przechadzam się między półkami szukając inspiracji.
Jeśli chcesz przeczytać więcej o optymalizacji, automatyzacji czy urozmaiconym to przeczytaj: Jak zoptymalizować codzienną pracę!
 
Generalnie:
 
W pracy na pewno są procesy – czynności, które możesz poprawić, zautomatyzować i ulepszyć. Zrób to. Nawet jeśli obecny pracodawca uzna, że to zbędny wymysł – to czego się przy okazji nauczysz pozostanie Twoje. Pozostanie w portfolio Twojej kreatywności i pozostanie jako rozwiązanie, którym możesz oczarować przyszłego pracodawcę.
 
W domu poza problemami i potrzebami, które pojawiają się dnia codziennego, szukaj dodatkowe. Te, które same sie pojawiają, nie traktuj w kategoriach nieprzyjemnej konieczności – „bo stara kazała naprawić” – tylko złap ołówek i notes, a następnie zapisz kilka pomysłów na to jak można rozwiązać ten problem. Kiedy problemy zgłoszone już się skończą poszukaj samodzielnie nowych. Zacznij się rozglądać bo swoich 4 kontach i gwarantuje CI, że przy dobrym nastawieniu znajdziesz całe mnóstw pomysłów dotyczących tego co można poprawić, zoptymalizować, zmienić czy wdrożyć.. 
 
Na koniec.
Jak zwykle mam wrażenie, że z jednej strony przeciągnąłem temat, a z drugiej strony zaledwie liznąłem. Mam jednak nadzieje, że mimo chaotycznej formy, Ty czytelniku zauważysz w tym wpisie wartość.
Z chęcią przeczytam, że tak właśnie jest 😉 
 

Share: